Brexit a znaki towarowe

1 lutego 2020 r. Wielka Brytania przestała być członkiem Unii Europejskiej. Do końca okresu przejściowego, a więc do końca tego roku, pozostało jeszcze co prawda trochę czasu, ale przedsiębiorcy już teraz zastanawiają się, co stanie się z ochroną ich unijnych znaków towarowych i wzorów wspólnotowych na terytorium Wielkiej Brytanii.

 

Do tej pory ochrona unijnego znaku towarowego gwarantowała taki sam stopień zabezpieczenia we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Teraz ma się to jednak zmienić, ponieważ Wielka Brytania wystąpiła z Unii Europejskiej. Ta zmiana zaniepokoiła przedsiębiorców posiadających zarejestrowane unijne znaki towarowe, którzy prowadzą swoją działalność na terytorium Wielkiej Brytanii lub eksportują tam swoje produkty.

Okazuje się, że nie ma się jednak czym martwić. Unijne znaki towarowe zostaną przekształcone w krajowe brytyjskie znaki towarowe. Sam proces może jednak trochę potrwać, ponieważ wszystkie oznaczenia muszą zostać przeniesione do bazy znaków towarowych brytyjskiego urzędu. Zostaną im też nadane nowe numery rejestracji, tworzone na bazie ośmiu ostatnich cyfr numeru unijnego znaku, z dodatkiem UK009.

Podobnie rzecz ma się z unijną wersją wzorów przemysłowych – wzory wspólnotowe dotychczas chronione w Unii Europejskiej będą przez Wielką Brytanię traktowane na równi z wzorami krajowymi. One również zostaną objęte nowa numeracją. Uprawnieni zarówno z praw do znaków towarowych, jak i wzorów wspólnotowych nie poniosą w związku ze zmianami żadnych dodatkowych kosztów.

Udaremniony handel podróbkami

Handel podrobionymi towarami znanych marek to proceder, którego trudno pozbyć się z rynku. Funkcjonariusze Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie oraz policjanci z Komendy Powiatowej w Przysusze odnieśli w tym zakresie sukces, dokonując w połowie lutego 2020 r. zabezpieczenia odzieży i galanterii opatrzonych podrobionymi znakami towarowymi o wartości szacowanej na ponad 5 milionów złotych.

 

Podrabianie znaków towarowych znanych marek to nieuczciwy, ale niestety lukratywny proceder. Walczą z nim służby celne oraz policja. Tym razem służbom udało się wspólnymi siłami przeprowadzić skuteczne działania na terenie gminy Tarczyn. Podróbki odzieży i dodatków były przechowywane na prywatnej posesji. Policja i celnicy zatrzymali w związku z tym trzy osoby, mężczyzn w wieku od 18 do 46 lat.

Zatrzymani to właściciel towarów opatrzonych podrobionymi znakami towarowymi oraz jego pracownicy. Mężczyźni potwierdzili, że odzież była przeznaczona do sprzedaży. Na terenie posesji, na której przeprowadzono działania, znaleziono również naszywki, które miały znaleźć się na kolejnych partiach odzieży.

Wprowadzanie do obrotu towarów opatrzonych podrabianymi znakami towarowymi może nie tylko spowodować podniesienie roszczeń cywilnoprawnych uprawnionych z naruszonych w ten sposób znaków towarowych, ale i stanowi przestępstwo, zagrożone nawet karą pozbawienia wolności.

Walka na łamach gazet

Tygodniki regionalne, jak również ich internetowe wydania, cieszą się sporą popularnością. Jako że gama tytułów, które będą związane z danym regionem, a jednocześnie przyciągną uwagę czytelników, jest ograniczona, na tle tytułów prasowych wybuchają spory. W rezultacie jednego z nich Urząd Patentowy unieważnił niedawno znak towarowy „Podlasiak”.

 

O znak „Podlasiak” kłóciło się dwóch wydawców, Grupa Wydawnicza Słowo i Grupa Medialna Podlasie. Tę ostatnią założyli byli redaktorzy Słowa. Chcieli oni kontynuować wydawanie „Podlasiaka”, ponieważ jego dotychczasowy wydawca postanowił zrezygnować z tego wydawnictwa i zawiesił jego działalność. Nie było ono wydawane począwszy od jesieni 2019 r. Kiedy jednak byli dziennikarze Słowa rzeczywiście na nowo zaczęli wydawać „Podlasiaka”, sprzeciwił się temu ich poprzedni pracodawca.

Jak się okazało, tytuł „Podlasiak” został zarejestrowany w Urzędzie Patentowym jako znak towarowy. Grupa Wydawnicza Słowo uznała jego dalsze wykorzystywanie przez Grupę Medialną Podlasie za naruszenie praw do znaku towarowego i domagała się od nowego wydawcy 5 tysięcy złotych za każdy dzień korzystania z tytułu.

Nowy wydawca postanowił w efekcie unieważnić sporny znak towarowy. Redaktor naczelny nowego „Podlasiaka” wskazał we wniosku o unieważnienie, że Grupa Wydawnicza Słowo zarejestrowała swój znak towarowy w złej wierze, sama nie planując z niego korzystać, a jednocześnie posiadając wiedzę, że byli dziennikarze „Podlasiaka” chcą kontynuować wydawanie tej publikacji. Samo Słowo nie mogło wydawać czasopisma o takim tytule, ponieważ nowy wydawca zarejestrował już w sądzie taki tytuł prasowy na swoją rzecz. Rejestracja znaku towarowego miała być więc niczym innym, jak uniemożliwieniem działań konkurencji. Decyzja nie jest jeszcze prawomocna.

„Pożyczony” wizerunek

W reklamach wykorzystuje się nie tylko znaki towarowe, ale i wizerunek znanych osób, aby zachęcić klientów do zakupu konkretnego towaru. Czasem jednak okazuje się, że osoba reklamująca dany produkt nic nie wie o tym, że wystąpiła w reklamie. W taki sposób wykorzystano niedawno w nieuczciwy sposób wizerunek dziennikarki Moniki Zamachowskiej.

 

Zarówno polskie, jak i zagraniczne firmy często angażują do reklam swoich produktów znanych aktorów, muzyków czy sportowców. Aby wykorzystać cudzy wizerunek w reklamie, konieczna jest zgoda tej osoby, której wypłaca się za udział w niej wynagrodzenie. Nieuczciwy producent środka odchudzającego Choco Lite wykorzystał do promowania na rynku swojego produktu wizerunek dziennikarki Moniki Zamachowskiej – bez jej zgody. Oburzona dziennikarka wypowiedziała się na ten temat na Instagramie informując swoich fanów, że wniosła do sądu pozew w związku z tą sprawą.

W przypadku wykorzystania wizerunku bez zgody jego właściciela możliwe jest dochodzenie roszczeń ze względu na naruszenie dóbr osobistych. Wizerunek stanowi bowiem dobro osobiste podlegające ochronie prawnej. Konkretne restrykcje dotyczące możliwości wykorzystania wizerunku osoby trzeciej, w tym osób powszechnie znanych, regulują przepisy kilku ustaw, w tym kodeksu cywilnego czy prawa prasowego.

Innym dobrem osobistym, które bywa naruszane wraz z wizerunkiem, jest nazwisko lub pseudonim. To, że dana osoba jest powszechnie znana szerokiej publiczności nie oznacza, że można wykorzystywać jej twarz czy nazwisko do reklamowania własnych produktów w celach komercyjnych bez jej zgody.

TSUE usuwa niejasności

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał w styczniu 2020 r. wyrok w sprawie SkyKick. Sprawa dotyczyła pytań prejudycjalnych sądu z Wielkiej Brytanii w sporze dotyczącym domniemanego naruszenia przez SkyKick pięciu krajowych znaków towarowych Sky w UE i Wielkiej Brytanii. Sky jest znanym nadawcą i dostawcą usług telekomunikacyjnych, a SkyKick jest dostawcą usług w chmurze.

 

Jak to zwykle bywa w przypadku unijnych znaków towarowych, rejestracje Sky obejmowały dużą liczbę towarów i usług, z czego niektóre w dość szerokim zakresie, m.in. „oprogramowanie” w klasie 9 i „usługi portalu internetowego” w klasie 38. Przed Sądem SkyKick zakwestionował ważność rejestracji znaków towarowych z dwóch głównych powodów: znaki zostały zarejestrowane w odniesieniu do towarów lub usług, które nie zostały określone z wystarczającą jasnością i precyzją oraz znaki miały zostać zarejestrowane w złej wierze, ponieważ telewizja Sky nie zamierzała ich używać w stosunku do wszystkich towarów i usług objętych rejestracją.

W kwietniu 2018 r. High Court w Londynie przedłożył TSUE pięć pytań. W październiku 2019 r. Rzecznik generalny Tanchev opublikował swoją opinię w tej sprawie przychylając się do tez SkyKick, co wzbudziło obawy, że wiele unijnych znaków towarowych może zostać unieważnionych. Trybunał nie przychylił się jednak aż tak do opinii do rzecznika generalnego, co może uspokoić właścicieli znaków towarowych w Europie.

Trybunał stwierdził w wyroku, że brak jasności i precyzji terminów oznaczających towary lub usługi objęte rejestracją znaku towarowego nie może być uważany za sprzeczny z porządkiem publicznym, a zatem brak jasności i precyzji w specyfikacji nie jest podstawą do unieważnienia unijnego znaku towarowego lub krajowego znaku towarowego na tej podstawie.

Jeśli chodzi o rejestrację w złej wierze, Trybunał przyjął pogląd zgodny z opinią rzecznika generalnego, że rejestracja znaku „bez jakiegokolwiek zamiaru używania go” może stanowić złą wiarę „tam, gdzie nie ma uzasadnienia dla wniosku o rejestrację”. Taką złą wiarę można jednak ustalić tylko wtedy, gdy istnieją obiektywne, odpowiednie i spójne przesłanki, które wskazują, że w momencie zgłoszenia znaku towarowego zgłaszający miał zamiar uzyskanie, nawet bez ukierunkowania na konkretną stronę trzecią, wyłącznego prawa do celów innych niż te, które wchodzą w zakres funkcji znaku towarowego. Nie można natomiast domniemywać złej wiary w oparciu o ustalenie, że w momencie dokonywania zgłoszenia zgłaszający nie prowadził działalności gospodarczej odpowiadającej zgłoszonym towarom i usługom.