Apple przegrywa z Huawei

Apple nie udało się zablokować rejestracji znaku towarowego „Huawei MatePod” w Chinach, który miałby być używany dla słuchawek konkurencyjnych wobec AirPods.

 

Argument Apple, że znak towarowy „Huawei MatePod” jest zbyt zbliżony do oznaczenia „AirPods” nie przekonał chińskiego Urzędu ds. Znaków Towarowych. Apple może się jeszcze jednak odwołać od decyzji.

Apple sprzeciwiło się używaniu przez firmę z Shenzhen marki „Huawei MatePod” w kategorii słuchawek ze względu na to, że jest ona zdaniem giganta z Doliny Krzemowej zbyt podobna do znaków towarowych Apple dla terminów „Pod”, „iPod”, „EarPods” i „AirPods”. Producent iPhone’a przekonywał, że Huawei w złej wierze wykorzystał znaki towarowe Apple, co może mieć negatywny wpływ na rozpoznawalność oznaczeń używanych przez Apple.

Argument ten nie okazał się jednak przekonujący dla chińskiego organu ds. znaków towarowych, który we wrześniu tego roku orzekł, że istnieją „niewystarczające dowody”, aby udowodnić, że znak Huawei może wprowadzać konsumentów w błąd.

Podobnie jak wiele innych firm technologicznych w dzisiejszych czasach, Huawei promuje własną markę bezprzewodowych słuchawek. Rynek tych produktów stał się bardzo konkurencyjny, odkąd producenci smartfonów zaczęli rezygnować z gniazd słuchawkowych. Do tej pory to Apple było największym graczem na rynku słuchawek bezprzewodowych w Chinach, zajmując 15,6%. Na kolejnych miejscach znalazły się Huawei i Xiaomi.

(Nie)szczęśliwa siódemka

Firma Seven wytoczyła w Australii działa przeciwko międzynarodowej sieci sklepów 7-Eleven o używanie znaku towarowego. Spółka mediowa Seven West Media domaga się od właściciela franczyzy 7-Eleven zaprzestania używania szeregu znaków towarowych zarejestrowanych w Australii z powodu obaw, iż mogą one wprowadzać w błąd konsumentów.

 

Nadawca mediowy złożył w australijskim sądzie pozew z żądaniem zakazu używania lub unieważnienia znaków towarowych zgłoszonych przez 7-Eleven – 7 FRESH, 7 CONNECT i 7 SELECT. Seven twierdzi, że ma ugruntowaną lokalną powszechną znajomość swoich oznaczeń i że używanie znaków towarowych przez 7-Eleven stawia spółkę w niekorzystnej sytuacji prawnej i faktycznej.

Sieć sklepów 7-Eleven uruchomiła w lipcu zeszłego roku aplikację dostawczą pod nazwą 7NOW i złożyła wniosek o rejestrację słownego znaków towarowych 7NOW i 7 Now Device, ale wnioskom zarzucono, że znaki są zbyt podobne do znaku towarowego Seven Network. Sieć sklepów spożywczych złożyła następnie wniosek o wygaszenie znaku Seven Network ze względu na jego nieużywanie, aby umożliwić rejestrację własnych zgłoszeń.

Sieć 7-Eleven działa w Australii od 1977 r. Na arenie międzynarodowej 7 SELECT jest znaną marką własną różnych napojów, żywności i leków sprzedawanych w sieci 7-Eleven. 7 FRESH to nazwa używana wobec produktów spożywczych takich jak sałatki i ciasta. 7 CONNECT to zaś metoda płatności online stworzona przez franczyzę, która jest używana na innych rynkach.

 

Frida Kahlo przed sądem

W USA zakończyła właśnie kolejną rundę wieloletnia prawna batalia o prawa do wizerunku meksykańskiej malarki, Fridy Kahlo. Spór o prawa do spuścizny i wizerunku Fridy Kahlo, który nasilił się w 2018 r. po wypuszczeniu na rynek lalki Barbie wykonanej na podobieństwo artystki, dobiegł właśnie końca w sądzie okręgowym USA dla południowego dystryktu Florydy.

 

Kiedy w 1954 r. Frida Kahlo zmarła, część praw do jej twórczości przeszła na jej siostrzenicę, Isoldę Pinedo Kahlo. Córka Isoldy Pinedo Kahlo, Maria Cristina Romeo Pinedo, uzyskała pełnomocnictwo do zarządzania prawami majątkowych w 2003 r. W marcu 2018 r. spółka Frida Kahlo Corporation (FKC) wniosła powództwo przed amerykańskim sądem, twierdząc, że panie Pinedo nielegalnie wykorzystywały wizerunek Kahlo.

FKC to spółka, która została utworzona w 2004 r. w celu komercjalizacji marki „Frida Kahlo”. Jej wspólniczkami są m. in. panie Pinedo. Według strony internetowej FKC, spółka posiada prawa do znaku towarowego i używania nazwy „Frida Kahlo” na całym świecie, jak również udziela licencji na podobiznę Kahlo na wielu towarach, od butów sportowych po butelki tequili.

FKC oskarżyła panią Pinedo i jej córkę o naruszenie znaku towarowego, twierdząc, że stworzyły konkurencyjną stronę internetową (www.fkahlo.com), która wyraźnie oferuje towary i usługi przy użyciu znaku towarowego „Frida Kahlo”, który jest identyczny ze znakiem towarowym powodowej spółki.

Pozwane argumentowały, że sprawa nie powinna być prowadzona w USA. Pozwane są bowiem obywatelkami Meksyku, a sprawa o naruszenie znaku towarowego została wniesiona przez dwie korporacje panamskie. Jurysdykcja nie była więc odpowiednia. Sąd zgodził się z takim twierdzeniem. Wskazał, że odpowiednie w sprawie będą sądy w Panamie lub Meksyku i oddalił pozew.

Kod dostępu

Spory dotyczące naruszeń praw autorskich to nie tylko domena prywatnych przedsiębiorców. Państwowe podmioty również uczestniczą w tego typu postępowaniach. Jedno z nich toczy się od lat pomiędzy Skarbem Państwa i prywatnym przedsiębiorcą.

 

Białostocka firma zajmująca się tworzeniem oprogramowania komputerowego pozwała w 2013 r. Skarb Państwa w osobach wojewody podlaskiego i wojewody małopolskiego, zarzucając organom administracji publicznej naruszenie jej praw autorskich do oprogramowania o nazwie Elektroniczny Obieg Dokumentów, wykorzystywanego do zarządzania dokumentacją. Oprogramowanie zostało przygotowane i wdrożone w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim w Białymstoku w latach 2005-2008.

Jak twierdzi powodowa firma, w 2010 r. programiści zatrudnieni przez Podlaski Urząd Wojewódzki na bazie tego oprogramowania stworzyli inne o tożsamej funkcji i nadali mu nazwę Elektroniczne Zarządzanie Dokumentacją. W toku postępowania sąd powołał biegłego z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie w celu ustalenia, jak znaczna część kodu Elektronicznego Obieg Dokumentów została wykorzystana w rzekomo nowym oprogramowaniu. Ustalono, że bezpośrednio wykorzystane linijki kodu to 1,6% Elektronicznego Zarządzania Dokumentacją.

Rozpatrujący sprawę sąd uznał powództwo za usprawiedliwione co do zasady. Wskazał, że pomimo iż późniejsze oprogramowanie powstało jako nowy produkt, to niewykluczone, że nie doszło do naruszenia praw autorskich powodowej spółki. Reprezentująca Skarb Państwa Prokuratoria generalna zaskarżyła wyrok do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który w 2019 r. utrzymał jednak w mocy orzeczenie niższej instancji. Prokuratoria Generalna wniosła następnie skargę kasacyjną. W rezultacie jesienią 2021 r. Sąd Najwyższy uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania białostockiemu sądowi.

Szampański spór

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zapewnił właśnie szeroką ochronę terminowi „szampan”. TSUE poparł we wrześniu 2021 r. francuskich producentów szampana, którzy argumentowali, że ich ochrona na mocy prawa UE powinna wykraczać daleko poza zakaz umieszczania słowa „szampan” na butelkach konkurencyjnych producentów wina musującego.

 

Stowarzyszenie producentów szampana CIVC stara się zakazać sieci barów tapas w Hiszpanii używania słowa „champanillo”, co po hiszpańsku znaczy „mały szampan”, w charakterze znaku towarowego i w mediach społecznościowych. Sąd gospodarczy w Barcelonie odrzucił roszczenia CIVC, ponieważ oznaczenie „champanillo” nie miało oznaczać napoju alkoholowego, lecz lokal gastronomiczny, w którym nie sprzedaje się szampana.

CIVC odwołał się do sądu wyższej instancji. Sąd ten zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o wskazówki dotyczące tego, czy chronione nazwy pochodzenia, takie jak szampan, obejmują zarówno usługi, jak i produkty. TSUE stwierdził, że obejmują one również usługi i zostały zaprojektowane tak, aby oferować gwarancję jakości ze względu na pochodzenie geograficzne oraz aby uniemożliwić stronom trzecim czerpanie korzyści z reputacji, jaką zdobyły takie produkty.

Kluczową częścią oceny, czy sporne oznaczenie narusza chronioną nazwę pochodzenia, było to, czy powstał związek między nimi. Sąd UE stwierdził, że miało to miejsce, jeśli użycie nazwy stworzyło wystarczająco jasny i bezpośredni związek w umyśle przeciętnego europejskiego konsumenta, który jest dość dobrze poinformowany, spostrzegawczy i ostrożny.

Sędziowie unijni stwierdzili, że ostateczne orzeczenie w sprawie należy do sądu w Barcelonie, który musi mieć jednak na uwadze wyjaśnienia sądu unijnego.