Technologiczne zapędy Kanye Westa

Raper Kanye West ma najwyraźniej wielkie plany technologiczne. Ujawniło je zgłoszenie znaku towarowego „Donda” dla wszelkiego rodzaju urządzeń technologicznych i analogowych, w tym smartfonów.

 

Kanye West wydaje się chcieć wprowadzić na rynek nową linię sprzętu elektronicznego, od bezprzewodowych słuchawek po ozdobne magnesy, pod nazwą „Donda”. Firma muzyka, West’s Mascotte Holdings, złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego w USA 21 września br., w Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych.

Wymienione w zgłoszeniu towary i usługi, które miałby chronić znak, obejmują tablety, systemy dźwięku przestrzennego, słuchawki, zestawy słuchawkowe wirtualnej rzeczywistości, smartfony, pendrive’y oraz wszelkiego rodzaju etui ochronne na telefony i inny sprzęt elektroniczny. Wśród wymienionych bardziej „futurystycznych” pozycji znajdują się inteligentne bransoletki, inteligentne pierścionki i inteligentne naszyjniki.

Kanye West zawsze otwarcie mówił o swoich ambicjach technologicznych, nawet gdy wszelkie swoje siły poświęcał na rozwój imperium odzieży i obuwia. W okresie poprzedzającym wydanie jego nowego albumu „Donda”, West zaoferował już nawet swoim fanom nowe urządzenie, odtwarzacz audio, który opracował wraz z firmą Kano. Małe urządzonko w kształcie krążka jest fabrycznie załadowane wszystkimi utworami z płyty „Donda”, co pozwala użytkownikowi miksować i dostosowywać album według własnego uznania. Odtwarzacz ma wejść do sprzedaży za pośrednictwem strony internetowej Westa jesienią 2021 r.

Serialowe rozgrywki

Sukces serialu „Squid Game” przysporzył Netflixowi problemu w postaci pozwu wniesionego przez  koreańskie przedsiębiorstwo SK Broadband, zajmujące się dostawą usług internetowych. Co ciekawe, tym razem nie chodzi o naruszenie znaków towarowych, umów licencyjnych czy innych praw własności intelektualnej, co zazwyczaj ma miejsce w takich przypadkach.

 

Globalny sukces koreańskiego serialu survivalowego Netflixa „Squid Game” dał koreańskiemu dostawcy usług internetowych SK Broadband możliwość dochodzenia roszczeń o opłaty za korzystanie z sieci. Rzecznik prasowy Netflixa wskazał, że pomimo toczącego się postępowania sądowego Netflix będzie dążyć do porozumienia z SK Broadband.

Silna polityka dotycząca treści lokalnych w Korei sprawiła, że ​​Netflix jest obecnie, ze względu na udostępnianie licznych treści koreańskich, odnoszącym największe sukcesy przedsiębiorstwem streamigowym w kraju. Tak rzucający się w oczy sukces zagranicznego podmiotu nie jest łatwy do zaakceptowania w koreańskich kręgach biznesowych, gdzie kontrolowane przez rodziny konglomeraty znane jako czebole dominują w krajobrazie przemysłowym i są przyzwyczajone do wywierania wpływu na rząd.

W ostatnich latach koreańscy dostawcy usług internetowych zmusili ministerstwa rządowe – takie jak Koreańska Komisja Komunikacji oraz Ministerstwo Nauki – do wprowadzenia przepisów i wytycznych, które miały pomóc im wpłynąć na zagraniczne usługi przesyłania strumieniowego, aby ich właściciele uiszczali opłaty za użytkowanie sieci.

W 2020 roku koreańskie Zgromadzenie Narodowe uchwaliło przepisy zobowiązujące dostawców treści, którzy mają ponad milion użytkowników i 1% ruchu, do zapewnienia gwarancji „stabilności usług”. Intencją było, aby dostawcy usług internetowych mogli ubiegać się o współdzielenie kosztów z usług przesyłania strumieniowego. Te przepisy wykorzystuje obecnie SK Broadband przeciwko Netflixowi.

Dyrektor generalny Netflix, Ted Sarandos, powiedział niedawno, że „Squid Game” może stać się najbardziej udanym nieanglojęzycznym programem firmy wszech czasów.

Muzyczne niesnaski

The Weeknd i Nicolás Jaar zostali pozwani za naruszenie praw autorskich do utworu „Call Out My Name”. Muzycy, wraz z kanadyjskim producentem piosenki, Frankiem Dukesem, zostali pozwani przez producentów Suniela Foxa i Henry’ego Strange’a wskazujących, iż utwór The Weeknd z 2018 r. jest „uderzająco i zasadniczo podobny, jeśli nie identyczny”, z utworem Foxa i Strange’a z 2015 r. pt. „Vibeking”.

 

Zawierająca sample z utworu Nicolása Jaara „Killing Time” z 2016 r. piosenka „Call Out My Name” pojawiła się na pierwszej EP-ce The Weeknd, „My Dear Melancholy”. Piosenka zyskała największą liczbę pobrań w serwisie streamingowym Spotify już pierwszego dnia spośród wszystkich utworów wydanych w 2018 r. Do marca 2020 r. utwór sprzedano w 3 000 000 egzemplarzy w samych Stanach Zjednoczonych.

Pozew dotyczy naruszenia praw autorskich –  konkretnych podobieństw kompozycyjnych między oboma utworami. Oba są bowiem w tonacji molowej, jak również mają metrum 6/8, które jest mało rozpowszechnione w muzyce pop. Oba utwory grane są też w podobnym tempie oraz wykorzystują elementy elektroniki, ambience, popu, hip-hopu, rocka i R&B, aby osiągnąć szczególne, melancholijne brzmienie. Tak rzekome naruszenie uzasadniają powodowie.

Zarzuty naruszenia praw autorskich do utworów muzycznych, czy nawet ich splagiatowania, pojawiają się w muzyce pop dość często. Niektóre popularne przeboje niewiele się od siebie różnią, na co z pewnością ma wpływ wykorzystywanie w nich pewnych sprawdzonych kompozycji czy tempa.

Znaki w zawieszeniu

Trwająca bezczynność amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków(FDA) w sprawie CBD (kannabidiolu) w żywności i suplementach diety może mieć negatywny wpływ na decyzje dotyczące rejestracji znaków towarowych.

 

Jeden z najnowszych przypadków na terytorium USA dotyczył firmy o nazwie Joy Tea, która złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego „FOR JOY” dla szeregu swoich produktów herbacianych z dodatkiem CBD. US Patent and Trademark Office (USPTO) odrzucił wniosek na początku tego roku, co skłoniło firmę do odwołania się od decyzji do instancji odwoławczej. Ta zaś podtrzymała teraz wcześniejszą odmowę USPTO na tej podstawie, iż FDA utrzymuje stanowisko, że sprzedaż żywności lub suplementów diety z CBD w handlu międzystanowym jest nielegalna. Produkty CBD naruszają zatem ustawę o żywności, lekach i kosmetykach (FDCA).

W swoim odwołaniu Joy Tea twierdziła, że ​​ma zamiar używania w dobrej wierze swojego znaku w przyszłości, ponieważ przewiduje się korzystną zmianę przepisów dotyczących CBD. Jednak instancja odwoławcza nie zgodziło się z takim założeniem, twierdząc, że jeśli towary, na których ma być używany znak, są niezgodne z prawem, nie może istnieć dobra wiara w używaniu znaku w legalnym obrocie. Innymi słowy, dopóki nie zmieni się amerykańskie prawo, produkty zawierające CBD są niezgodne z prawem i nie mogą być objęte znakiem towarowym.

Decyzja w sprawie Joy Tea jest zgodna z wcześniejszymi opiniami USPTO i Izby Odwoławczej. W zeszłym roku firma Stanley Brothers Social Enterprises próbowała zarejestrować znak „CW” (co oznacza skrót od sieci „Charlotte’s Web”) do użytku w połączeniu z ekstraktami z oleju konopnego sprzedawanymi jako suplementy diety i odżywki. USPTO odrzucił ten wniosek, podobnie jak po odwołaniu Izba Odwoławcza, powołując się na to, że ekstrakty z oleju konopnego sprzedawane jako integralny składnik suplementów diety i odżywek naruszają ustawę o żywności, lekach i kosmetykach.

Szachowy pojedynek na sali sądowej

Nona Gaprindashvili, szachistka, która mogłaby stawać w szranki z Elizabeth Harmon z serialu Netflixa „Gambit królowej”, pozwała właściciela platformy Netflix wskazując, że w serialu ukazano nieprawdziwe informacje na jej temat, czym naruszono jej dobra osobiste.

 

Serial obrazuje karierę dziewczynki z domu dziecka, która przypadkiem okazuje się geniuszem szachowym. W ostatnim odcinku „Gambitu królowej”, podczas gdy fikcyjna bohaterka serialu, grana przez Anyę Taylor-Joy, bierze udział w kulminacyjnym turnieju w Moskwie, spiker komentujący grę wspomina właśnie o Nonie Gaprindashvili: „Jedyną niezwykłą rzeczą w niej [Beth Harmon], jest jej płeć, a nawet to nie jest wyjątkowe w Rosji. Jest Nona Gaprindashvili, ale jest mistrzynią świata kobiet i nigdy nie mierzyła się z mężczyznami”.

Serial przedstawia co prawda historię fikcyjną, ale Nona Gaprindashvili to prawdziwa pionierska mistrzyni szachów i jednocześnie pierwsza kobieta, która została uznana za arcymistrza. Teraz mając 80 lat i mieszkając w Tbilisi w Gruzji, ze zdziwieniem odkryła, że popularny serial wymazał jej wiele sukcesów w walce z przeciwnikami płci męskiej.

Dlatego też we wrześniu tego roku mistrzyni szachowa wniosła pozew przeciwko Netflixowi w USA, domagając się milionów dolarów odszkodowania za to, co w myśl pozwu jest „niszczącym fałszem, podważającym i poniżającym jej osiągnięcia przed wielomilionową publicznością”. W pozwie wskazano też, że twierdzenie, iż słynna szachistka „nigdy nie mierzyła się z mężczyznami”, wyrządziło szkodę zawodową pani Gaprindashvili, która nadal uczestniczy w turniejach szachowych seniorów. Mistrzyni szachów uznała, że takie twierdzenia naruszają jej dobra osobiste. Co ciekawe, trochę ponad rok temu polski system prawny uznał (choć w ograniczonym zakresie) jedno z dóbr osobistych, wizerunek, za sprawę własności intelektualnej.

Netflix odpowiedział, że bardzo szanuje panią Gaprindashvili, ale uznaje jej twierdzenia za bezpodstawne.