Nike walczy w metawersum

Producent odzieży sportowej, firma Nike, pozwała w USA spółkę StockX zarzucając jej, że użycie przez StockX znaków towarowych należących do Nike w związku z NFT (niewymienialnymi tokenami) stanowi naruszenie jej znaku towarowego. Nike twierdzi, że StockX tworzy NFT, używając znaków towarowych Nike bez odpowiedniego zezwolenia i sprzedaje je konsumentom, którzy mogą uwierzyć, że NFT StockX są oficjalnie powiązane z Nike, co nie jest prawdą.

 

Pozew Nike przeciwko StockX podkreśla niepewność zasad prawnych pomiędzy NFT a produktami fizycznymi, a także metawersum i światem rzeczywistym.

StockX, elektroniczna platforma odsprzedaży, jest używany głównie przez konsumentów do odsprzedaży i kupowania w szczególności butów. W styczniu 2022 r. StockX ogłosił plany uruchomienia The Vault, serwisu, który wykorzystuje tokeny niewymienne (NFT), aby umożliwić kupującym śledzenie własności fizycznych produktów sprzedawanych na swoim e-rynku i gwarantowanie ich autentyczności. Miałoby to również dotyczyć butów Nike.

Spółka StockX wskazała w odpowiedzi na pozew, że jej transakcje NFT nie naruszają żadnych praw Nike z następujących trzech powodów: odsprzedaż oryginalnych produktów Nike przez StockX jest chroniona, jako że są to produkty opatrzone oryginalnym znakiem towarowym i wprowadzone przez Nike do obrotu; wykorzystanie przez StockX obrazów i nazw oryginalnych produktów Nike powiązanych z „Vault NFT” stanowi dozwolony użytek oraz istnieje niski stopień ryzyka wprowadzenia konsumentów w błąd przez NFT  StockX Vault.

Spółka twierdzi też, że pozew Nike pokazuje podstawowe niezrozumienie różnych funkcji, jakie mogą pełnić NFT, w tym funkcji uwierzytelniania produktów. Podsumowując, StockX stoi na stanowisku, że NFT to cyfrowe aktywa wykorzystywane do uwierzytelniania własności aktywów przy użyciu technologii blockchain. Każdy NFT zawiera unikalny identyfikator i metadane dotyczące powiązanego zasobu, których nie można zastąpić ani zreplikować. Tokenizując fizyczne produkty sprzedawane na swojej platformie e-commerce za pomocą oficjalnego NFT dla każdego z nich, konsument musi jedynie skonsultować się z blokchainem, aby potwierdzić ich autentyczność.

Jednak aby program NFT skutecznie zwalczał podrabianie, powiązane towary fizyczne muszą być również autentyczne. StockX zapewnia, że stosuje w tym celu wieloetapowy proces uwierzytelniania dla każdego produktu sprzedawanego na swojej platformie. W odpowiedzi firma Nike dokonała zakupów testowych w StockX i ustaliła, że ​​co najmniej cztery pary butów, które według StockX były autentyczne, były w rzeczywistości podróbkami.

Ponad 5 mln zł kary dla Vinted

Właściciel platformy sprzedażowej Vinted musi zapłacić niemal 5,5 mln zł kary ze względu na dokonywanie czynów godzących w zbiorowe interesy konsumentów. Chodzi głównie o sposób wypłacania środków z tzw. portfela Vinted oraz o obciążanie użytkowników przy transakcjach opłatą za „ochronę kupujących”.

 

Vinted to prowadzona przez litewską spółkę o tej samej nazwie platforma sprzedażowa, która służy do sprzedaży i wymiany ubrań, obuwia oraz dodatków z drugiej ręki. Ze względu na wpisywanie się w trendy zero i less waste oraz na szeroką ofertę, platforma stała się bardzo popularna, pozwalając swoim użytkownikom na znalezienie ciekawych strojów w niższej cenie. Teraz jednak nad właścicielem platformy zebrały się ciemne chmury, a to za sprawą wydanej niedawno decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

UOKiK nakazał Vinted zapłacenie 5 mln 360 tys. 447 zł kary z racji dokonywania działań, poprzez które Vinted ze względu na brak udzielania przejrzystych informacji godziło w zbiorowe interesy konsumentów i mogło przyczyniać się do tego, że konsumenci ponosili straty finansowe. Co więcej, wątpliwości co do praktyk Vinted występują nie tylko na rynku polskim, ale też są one obecnie przedmiotem analiz Consumer Protection Cooperation Network, sieci współpracy organów państw europejskich, w czym bierze też udział UOKiK.

W prowadzonym przez Urząd postępowaniu pod lupę wpadły w szczególności dwa działania. Jednym z nich było nieinformowanie użytkowników platformy Vinted, że dokonując zakupu, nie muszą korzystać z odpłatnej usługi „Ochrona Kupujących”. Przy dokonywaniu zakupu w opcji „Kup teraz” usługa ta była automatycznie doliczana. Vinted nie udzielało zaś informacji, że alternatywą takiej formy sprzedaży jest transakcja bezpośrednio między kupującym a sprzedającym, bez pośrednictwa Vinted, przy której to formie opłata nie obowiązywała. Drugim problemem był sposób wypłaty środków zgromadzonych ze sprzedaży w „portfelu Vinted”. UOKiK zarzucił litewskiej spółce brak informacji o warunkach wypłaty zgromadzonych pieniędzy ze sprzedaży, która obejmowała m. in. weryfikację użytkownika za pomocą przesłania zdjęcia dowodu osobistego.

Reklama czy bezstronny wpis?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chce zadbać o to, aby konsumenci nie byli wprowadzani w błąd nie tylko tradycyjnymi formami reklamy, takimi jak reklama telewizyjna, prasowa czy outdoorowa, ale też nowoczesnymi formami reklamy, takimi jak współprace marek z influencerami.

 

UOKiK prowadzi w tym celu konsultacje społeczne, w tym poprzez swoje konto na platformie Instagram. Urząd ma na celu opracowanie wytycznych dla influencerów w zakresie oznaczania treści reklamowych. Chodzi o to, aby konsument wiedział, że dany post, w którym są wykorzystywane konkretne marki czy znaki towarowe, stanowi własną opinię danego influencera, czy też post sponsorowany, a więc faktycznie reklamę.

Urząd zbiera obecnie opinie w zakresie oznaczania treści komercyjnych zamieszczanych przez influencerów w mediach społecznościowych, nie tylko od konsumentów, ale tez od organizacji branżowych i agencji reklamowych. Konsultacje tego rodzaju trwają już od grudnia ubiegłego roku. Rekomendacje dla influencerów są współtworzone wraz z UOKiK-iem przez Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska, Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR i Radę Reklamy.

Celem wytycznych jest stworzenie zbioru przejrzystych zasad oznaczania treści zamieszczanych w mediach społecznościowych, a związanych z konkretnymi produktami. Konsument ma bowiem prawo oczekiwać, że influencerzy będą w jasny sposób oznaczać tzw. „współprace” z konkretnymi markami. Biorąc pod uwagę, że jest to działalność odpłatna, powinna być ona traktowana w charakterze usług marketingowych, a nie bezstronnej opinii. Aby jak najlepiej ustalić, jak przygotować wytyczne, od początku maja 2022 r. UOKiK zachęca konsumentów do dzielenia się swoimi pomysłami w tym zakresie.

Ed Sheeran wygrywa sprawę o plagiat

Jeden z najpopularniejszych popowych piosenkarzy, Ed Sheeran, wygrał w kwietniu 2022 r. spór sądowy dotyczący praw autorskich do swojego hitu „Shape of You” z 2017 r. Amerykański Sąd Najwyższy orzekł, że piosenkarz i autor tekstów nie splagiatował piosenki „Oh Why” Samiego Chokri z 2015 r.

 

Sami Chokri, muzyk, który występuje pod pseudonimem Sami Switch, twierdził, że fraza „Oh I” w utworze Sheerana była uderzająco podobna do refrenu „Oh why” w jego własnym utworze. Sheeran bronił się wskazując, że w muzyce pop dostępna jest tylko ograniczona liczba nut i bardzo mało akordów. Jeśli więc codziennie w serwisie Spotify publikowanych jest 60 000 utworów, to jakiś zbieg okoliczności musi się wydarzyć. Daje to bowiem 22 miliony utworów rocznie, dla których dostępnych jest tylko 12 nut.

„Shape of You” jest najczęściej odtwarzanym utworem w historii Spotify. Rozpatrujący sprawę sąd orzekł, że Sheeran ani celowo, ani podświadomie nie skopiował piosenki Chokriego. Przyznał co prawda, że istnieją pewne podobieństwa między jednotaktową frazą w „Shape of You” i „Oh Why”, ale takie podobieństwa są tylko punktem wyjścia do ewentualnego naruszenia praw autorskich.

Po przestudiowaniu konkretnych składowych elementów muzycznych obu utworów sąd wskazał, że istnieją różnice między odpowiednimi częściami piosenek, które dostarczają przekonujących dowodów, że fraza „Oh I” w piosence Sheerana pochodzi ze źródeł innych niż „Oh Why”.

Sheeran napisał swój topowy hit z dwoma współpracownikami, Johnem McDaidem ze Snow Patrol i producentem Stevenem McCutcheonem, którzy również zaprzeczyli, że słyszeli wcześniej utwór „Oh Why”. „Shape of You” zarabia rocznie z tantiem ponad 6 milionów dolarów.

(Nie)skończony spór

Spółka Meta, właściciel portalu społecznościowego Facebook, ma problem ze znakiem towarowym w postaci swojego nowego logo z symbolem nieskończoności. Non-profitowy deweloper blockchain pozwał pod koniec kwietnia tego roku Meta Platforms Inc przed amerykańskim sądem federalnym, twierdząc, że nowe logo spowoduje wprowadzenie konsumentów w błąd ze względu na podobieństwo do jego wcześniejszego znaku towarowego zawierającego symbol nieskończoności.

 

Firma Dfinity z siedzibą w Szwajcarii twierdzi, że powiązanie jej przez konsumentów z Meta, ze względu na niejasne historie z prywatnością użytkowników Facebooka, może zaszkodzić wysiłkom organizacji non-profit, aby przyciągnąć użytkowników do jej platformy blockchain. Firma Dfinity została założona w 2016 r. Jej Internet Computer to publiczna sieć blockchain zaprojektowana do hostowania uwierzytelnionych inteligentnych kontraktów. Spółka zarejestrowała znak towarowy zawierający symbol nieskończoności w 2018 r.

Facebook Inc zmienił nazwę na Meta w październiku zeszłego roku, aby odzwierciedlić swoje plany skupienia się na Metaverse (metawersum), wirtualnej rzeczywistości. Meta opisała swoje nowe logo jako „ciągłą pętlę”, która przypomina zarówno literę „M”, jak i matematyczny znak nieskończoności. Oznaczenie ma symbolizować nieskończone horyzonty dostępne w Metaverse.

W pozwie spółka Dfinity wskazała, że logo Meta jest łudząco podobne do jej logo. Podkreśliła również, że dyrektor generalny Meta przedstawił w wewnętrznej notatce plany przyjęcia technologii blockchain, co mogłoby jeszcze zwiększyć prawdopodobieństwo pomyłki między firmami.

Dfinity zwróciła się do sądu o zakazanie spółce Meta używania spornego logo oraz o zapłatę odszkodowania w nieokreślonej jeszcze wysokości.