Znak czy przekleństwo?

Czy przekleństwo może być znakiem towarowym? Nie do końca. Jednak, zdaniem Urzędu ds. Patentów i Znaków Towarowych USA (USPTO), wcale nie dlatego, że mogłoby kogoś obrażać, ale dlatego, że… jest dostępne dla wszystkich i nie można go monopolizować.

 

Eric Brunetti to założyciel marki modowej FUCT, której nazwa ma być rzekomo skrótem od „Friends U Can’t Trust”. Brunetti zgłosił nazwę swojej marki w USPTO, przy czym z początku odmówiono znakowi „FUCT” ochrony. Urząd uzasadnił swoją decyzję tym, że znak brzmi niemal dokładnie tak samo, jak anglojęzyczny popularny wulgaryzm. Brunetti odwołał się jednak od decyzji i sprawę wygrał.

Teraz zgłaszający poszedł jednak dalej i dokonał zgłoszenia znaku towarowego słowa „fuck” dla kilku kategorii modowych, takich jak torby, biżuteria, etui na telefony komórkowe i tym podobne. Ten wniosek również został odrzucony. Brunetti ponownie udał się do Rady ds. Odwołań ws. Znaków Towarowych, która tym razem utrzymała jednak w mocy decyzję odmowną. Nie stało się to jednak z powodu obawy o propagowanie wulgaryzmów. Organ odwoławczy USPTO wskazał zasadniczo, że „fuck” jest słowem, które należy do nas wszystkich.

Rada wskazała, że słowo „fuck” nie funkcjonuje po prostu w charakterze znaku towarowego, biorąc pod uwagę, że nie umożliwia konsumentom wyróżnienia konkretnego źródła pochodzenia danych produktów. Funkcją znaku towarowego jest identyfikacja jednego źródła pochodzenia towaru czy usługi i odróżnienie towarów tego konkretnego sprzedawcy od innych. Amerykańska ustawa o znakach towarowych – podobnie jak polskie przepisy w tym zakresie – nie zezwala na rejestrację oznaczeń, które nie spełniają tej funkcji. Rada stwierdziła w swojej decyzji, że konsumenci są przyzwyczajeni do powszechnego używania wnioskowanego słowa, a w konsekwencji nie stwarza ono komercyjnego wrażenia wskaźnika źródła pochodzenia.

 

Usain Bolt pozuje przed urzędem

Usain Bolt złożył w USA wniosek o rejestrację jako znaku towarowego przedstawienia swojej kultowej pozy zwycięstwa. Charakterystyczna przechylona poza lekkoatlety jest z nim niemal tak samo łatwo identyfikowana, jak słynny „Jumpman” – „skoczek”, z Michaelem Jordanem.

 

Jamajski sprinter, który pobił rekord świata w biegu na 100 i 200 metrów podczas trzech igrzysk olimpijskich i zdobył łącznie osiem złotych medali, 17 sierpnia tego roku złożył wniosek do Urzędu Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych. Opisany we wniosku znak składa się z sylwetki mężczyzny w charakterystycznej pozie, z jedną ręką zgiętą i skierowaną w stronę głowy, a drugą uniesioną i skierowaną do góry. Znak miałby znajdować się na takich towarach, jak perfumy, odzież, obuwie i nakrycia głowy, jak również biżuteria, torby, ale też dotyczyć usług, np. usług prowadzenia restauracji.

36-letni Bolt wycofał się ze sportu po Mistrzostwach Świata w 2017 r. w Londynie, zajmując trzecie miejsce na 100 metrów. Był to jego przedostatni wyścig. Ze skurczem ścięgien podkolanowych pobiegł jeszcze w swojej ostatniej konkurencji, sztafecie 4×100 metrów.

Nie jest to pierwszy wniosek Usaina Bolta o rejestrację zwycięskiej pozy. Uzyskał on już rejestrację takiego oznaczenia w 2009 r., jednak ochrona znaku została anulowana w 2017 r., ponieważ Bolt nie przedstawił dowodu, że faktycznie używał znaku towarowego do sprzedaży towarów w Stanach Zjednoczonych, co jest wymogiem w celu utrzymania federalnej rejestracji znaku towarowego.

House of Zana wygrywa z Zarą

Właścicielka butiku House of Zana wygrała walkę o znak towarowy z Zarą. Amber Kotrri, która prowadzi sklep House of Zana, udało się przekonać brytyjski urząd, że jej znak towarowy nie będzie wprowadzał konsumentów w błąd co do ewentualnych powiązań z najbardziej znaną marką koncernu Inditex.

 

Zara argumentowała w sporze, że ​​między dwiema markami istnieje wysoki stopień podobieństwa wizualnego i fonetycznego. Rozpatrujący sprawę sąd uznał jednak, że powiązanie to jest zbyt nieistotne. Gigant mody, który ma sklepy na całym świecie, próbował najpierw namówić Amber Kotrri, która prowadzi House of Zana, sklep specjalizujący się w ręcznie robionych kimonach, do zmiany nazwy, nie była to jednak próba zwieńczona powodzeniem.

Zara sprzeciwiła się zgłoszeniu znaku towarowego argumentując, że nazwa małego sklepu jest „koncepcyjnie identyczna” z nazwą sieci i że przeciętny klient prawdopodobnie pomyli obie marki. Zbytnie podobieństwo obu nazw miało, zdaniem Inditexu, powodować ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd co do pochodzenia produktów.

Firma House of Zana, która po raz pierwszy uruchomiła swoją działalność online w 2018 r., specjalizuje się w etycznie pozyskiwanej i zrównoważonej odzieży wysokiej jakości. Słowo Zana oznacza „wróżkę” w języku albańskim – kraju, w którym firma powstała i ma studio produkcyjne. House of Zana ma jeden mały sklep w północno-wschodniej Anglii i stronę internetową, która pomaga promować produkty, podczas gdy Zara to znana na całym świecie marka modowa z ponad 2000 sklepów detalicznych rozsianymi w różnych państwach i ogromną kolekcją produktów.

Zara może jeszcze odwołać się od decyzji.

 

Królowa chce mieć znak

Próba rejestracji przez gwiazdę muzyki pop, Mariah Carey, znaku towarowego „Królowa Świąt Bożego Narodzenia” spotkała się ze sprzeciwem. Wybuchł spór o to, która amerykańska piosenkarka popowa może ubiegać się o tytuł Królowej Świąt.

 

Co prawda zgłoszenie znaku towarowego zostało złożone w marcu 2021 r., ale dopiero niedawno zostało ono opublikowane. Sprzeciw wobec zgłoszenia wniosła piosenkarka Elizabeth Chan, która wykonuje wyłącznie muzykę bożonarodzeniową. Inna koleżanka po fachu Mariah Carey, Darlene Love, wskazała zaś na Facebooku, że była Królową Świąt Bożego Narodzenia jeszcze zanim Carey zyskała sławę. 81-letnia obecnie Darlene Love nagrała piosenkę „Christmas (Baby Please Come Home)” w 1963 r.

Album Carey z 1994 r., „Merry Christmas”, jest jednym z najlepiej sprzedających się albumów świątecznych wszechczasów. Zawierał on hit „All I Want for Christmas is You”, który stał się klasycznym elementem okołoświątecznego czasu. Mariah Carey wyprodukowała też kilka innych singli związanych z Bożym Narodzeniem i regularnie daje świąteczne występy.

Darlene Love napisała na Facebooku, że prowadzący swój popularny telewizyjny show David Letterman oficjalnie ogłosił ją Królową Świąt 29 lat temu, rok przed wydaniem „All I want For Christmas Is You”.

Elizabeth Chan, mniej znana piosenkarka, twierdzi, że to ona jest Królową Świąt Bożego Narodzenia, jako że pisze i wykonuje wyłącznie piosenki świąteczne. Wskazała też, że wierzy, że Boże Narodzenie jest „dla każdego”.

Rejestracja znaku towarowego divy pop pozostaje więc póki co pod znakiem zapytania.

Gucci przegrywa w Japonii

Dom mody Gucci przegrał ostatnio walkę w celu zablokowania rejestracji japońskiego znaku towarowego.

 

Znany dom mody przegrał w Japonii postępowanie przed tamtejszym urzędem zajmującym się rejestracją znaków towarowych, który odmówił zablokowania rejestracji spornego znaku, który nie spodobał się Gucci. Jak twierdzi dom mody, spowoduje to wprowadzenie konsumentów w błąd. Decyzją z 12 lipca 2022 r. Japoński Urząd Patentowy zakończył wszczęte przez Gucci postępowanie w sprawie sprzeciwu wobec wniosku o rejestrację znaku „CUGGL” do użytku na odzieży i obuwiu.

Znak stanowi, zdaniem domu mody, nawiązanie do słynnego nazwiska Gucci, w związku z czym konsumenci pomyślą o tak oznaczonych towarach, że pochodzą one od marki Gucci lub są w inny sposób z nią powiązane. Gucci zarzucało w sprzeciwie, że sporny znak jest podobny do znaku towarowego, który jest dobrze znany wśród konsumentów w Japonii jako znak wskazujący towary lub usługi związane z działalnością innego podmiotu i jest on używany do nieuczciwych celów (w odniesieniu do celu uzyskania nieuczciwych zysków, w celu wyrządzenia drugiej osobie szkody lub w innych nieuczciwych celach).

Rozpatrujący spór urząd nie znalazł natomiast podobieństwa między oznaczeniami „GUCCI” i „CUGGL” z wizualnego, fonetycznego i koncepcyjnego punktu widzenia. Ze względu na niski stopień podobieństwa między tymi dwoma znakami Izba Sprzeciwów japońskiego urzędu uznała, że ​​nie ma powodu, by sądzić, że właściwi konsumenci błędnie uznają za źródło przedmiotowych towarów markę Gucci lub pomyślą, że zgłaszający znak jest gospodarczo powiązany z Gucci.