Katy czy Katie Perry?

 

Znana popowa piosenkarka, Katy Perry, właśnie przegrała walkę o znak towarowy z australijską projektantką mody.

 

Australijski sąd orzekł w niedawno wydanym wyroku, że supergwiazda muzyki pop Katy Perry naruszyła znak towarowy projektantki mody z Sydney, która lokalnie sprzedawała swoje produkty pod marką „Katie Perry”, zawierającą jej rodowe nazwisko. Katie Taylor, która złożyła pozew o naruszenie znaku towarowego w 2019 r., twierdziła w nim, że ​​piosenkarka zignorowała obecność na rynku jej zarejestrowanego oznaczenia i sprzedawała odzież pod marką „Katy Perry” australijskim klientom podczas jej tras koncertowych w tym kraju w 2014 i 2018 r. za pośrednictwem sprzedawców detalicznych i stron internetowych.

Australijski sąd federalny orzekł, że ​​firma Katy Perry, Kitty Purry, częściowo naruszyła prawa do znaku towarowego Katie Taylor, która sprzedaje głównie ubrania online, promując produkty piosenkarki za pośrednictwem postów w mediach społecznościowych. Decyzja o ewentualnym przyznaniu odszkodowania i jego wysokości zostanie podjęta w późniejszym terminie.

W toku postępowania sąd odrzucił wniosek gwiazdy pop, która chciała unieważnić znak towarowy „Katie Perry”. Katie Taylor nazwała orzeczenie w mediach społecznościowych zwycięstwem małych firm, Dawida nad Goliatem.

Spór między gwiazdą popu a australijską projektantką mody o homofoniczne nazwisko rozpoczął się w 2008 r., kiedy Taylor zarejestrowała w Australii markę „Katie Perry”. Katy Perry początkowo próbowała zablokować rejestrację, jednak takie działanie się piosenkarce nie udało.

Hermès bez kolorów

Japoński Urząd Patentowy odmówił domowi mody Hermès udzielenia rejestracji znaku towarowego w postaci pomarańczowego opakowania towarów na terytorium Japonii.

 

Hermès przegrał właśnie ostatnią rundę postępowania mającego na celu zarejestrowanie pomarańczu i brązu na opakowaniach produktów jako znaku towarowego w Japonii. Po odmowie przez Japoński Urząd Patentowy (JPO) rejestracji znaku na tej podstawie, że kombinacja kolorów niekoniecznie wskazuje na źródło pochodzenia, Rada Odwoławcza JPO odrzuciła odwołanie producenta torebek Birkin, uznając, że Hermès wybrał opakowania w kolorze pomarańczowym i brązowym w celu wzmocnienia wrażenia i estetyki towarów i usług oraz że nie są one uznawane za wskazujące na pochodzenie towarów i odróżniające je od konkurencji. Ustalając, że JPO nie popełnił błędu, odmawiając rejestracji znaku Hermès, Komisja Odwoławcza podtrzymała odmowę i oddaliła odwołanie.

Odwołanie Hermès opierało się na poprzednio nieskutecznym argumencie, zgodnie z którym połączenie kolorów pomarańczowego i brązowego na opakowaniu produktu nabrało charakteru odróżniającego w umysłach właściwych konsumentów, sprawiając, że kojarzą oni takie właśnie kolorowe opakowanie produktu z marką Hermès. Pełnomocnik marki Hermès wskazywał, że marka konsekwentnie używa kombinacji kolorów pomarańczowego i brązowego na opakowaniach swoich produktów w Japonii od lat 60. XX w., co pokazuje, że znaczna część konsumentów kojarzy kolorowe opakowania z marką Hermès.

Ankieta Hermès wykazała, że ​​36,9% osób wskazało markę Hermès, gdy pokazano im trzy pudełka o różnych kształtach, z których wszystkie miały pomarańczowy i brązowy znak. Tymczasem 43,1% ankietowanych wskazało Hermès jako źródło, gdy pokazano im dziesięć różnych opcji pudełek w kolorach znaku towarowego.

Urząd nie był jednak przekonany, że wyniki ankiety były wystarczające do poparcia nabytego charakteru odróżniającego wśród odpowiednich konsumentów danych towarów i usług, a mianowicie dlatego, że pula ankietowanych była ograniczona wyłącznie do osób o wysokich dochodach. Oprócz stwierdzenia, że ​​ankieta powinna była zostać przeprowadzona wśród konsumentów o szerszym zakresie dochodów, JPO ustalił, że nawet wśród konsumentów o wysokich dochodach ponad połowa z nich nie łączy wskazanych kolorów z marką z Hermès.

Wojująca Patagonia

Sprzedająca outdoorową odzież firma Patagonia pozwała internetowego sprzedawcę odzieży w związku z domniemanym naruszeniem znaku towarowego.

 

Spółka T-Shirt AT Fashion LLC stoi w obliczu pozwu Patagonii w związku z roszczeniami dotyczącymi znaku towarowego. Patagonia wszczęła postępowanie sądowe przeciwko T-Shirt AT Fashion LLC, twierdząc, że internetowy sprzedawca T-shirtów z grafikami i innej odzieży sprzedaje ubrania z nadrukami – z których przynajmniej jedna to koszulka z wulgarnym sformułowaniem – które rażąco naruszają znaki towarowe będące w posiadaniu marki odzieżowej oferującej głównie ubrania outdoorowe.

Z pozwu wynika, że firma rzekomo sprzedaje online odzież z grafiką za pośrednictwem wielu sklepów e-commerce, pod różnymi nazwami. Nice Frog Tees, Meomeo Shirt i Tee Hand US to tylko niektóre z nich.

Jeden z T-shirtów rzekomo naruszających znak towarowy zawiera logo Patagonia z wyraźnym zwrotem napisanym zasadniczo tym samym białym krojem pisma, który jest używany na prawdziwej tabliczce znamionowej Patagonii. Fraza jest wydrukowana tuż pod czarną sylwetką Monte Fitz Roy, z niebieskimi, fioletowymi i pomarańczowymi odcieniami przedstawiającymi niebo nad szczytami – wszystko to jest dokładną repliką prawdziwego logo Patagonii, poza dodanym na koszulce obraźliwym sformułowaniem.

Inna koszulka zawiera frazę „Catagonia” i zastępuje górskie szczyty sylwetkami kotów.

Patagonia uważa, że pozwany wprowadził na rynek i sprzedał znaczne ilości takich produktów oraz czerpał i nadal czerpie zyski z takiej sprzedaży. Pozwany był zaangażowany zarówno w produkcję, jak i sprzedaż takich produktów i ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone Patagonii. Z pozwu wynika, iż nie ma wątpliwości, że zachowanie T-shirt AT Fashion było umyślne, ponieważ spółka przyjęła podrobione imitacje znaków towarowych Patagonia jako część własnego brandingu.

 

 

Pechowe Pico

Spółka Pico nie może zarejestrować w Chile swojego znaku towarowego, który został przez tamtejszy urząd odpowiedzialny za tego typu rejestracje uznany za wulgarny i obraźliwy.

 

Chiński producent gogli VR, Pico Technology, ma problem z zaznaczeniem swojej obecności w Ameryce Południowej. Technologiczna spółka nie może zarejestrować własnego znaku towarowego w postaci swojej nazwy. Narodowy Instytut Własności Intelektualnej w Chile odrzucił zgłoszenie znaku towarowego firmy, gdyż, zdaniem urzędu, nazwa firmy ma nieodpowiednie, wulgarne znaczenie.

W hiszpańskojęzycznym Chile oznaczenie „pico” ma niestety nieciekawe znaczenie, tożsame z mało kurtuazyjną nazwą męskich genitaliów, jak poinformował urząd w wydanej niedawno odmownej decyzji. Urząd odmówił zgłaszającej znak spółce rejestracji, odrzucając wszystkie jej argumenty przemawiające za udzieleniem znakowi ochrony.

Pełnomocnik Pico Technology próbował tłumaczyć, że firma pochodzi z zagranicy i mogła nie zdawać sobie sprawy ze znaczenia swojej nazwy na terenach hispanojęzycznych. Ponadto, słowo „Pico” nie zostało użyte w zgłoszeniu w jego „zwykłym znaczeniu”, a zgłoszenie dotyczyło całości znaku towarowego, w tym logo.

Chińska firma zajmująca się wirtualną rzeczywistością próbuje od jakiegoś czasu rzucić wyzwanie swojemu konkurentowi Meta w zakresie akcesoriów VR. Jak dotąd jednak zestawy VR firmy Pico są dostępne tylko w Azji i kilku krajach europejskich. Odmowa zgłoszenia znaku towarowego w Chile może dołożyć kolejną cegiełkę do porażki planów ekspansji Pico poza Azję. Niedawna premiera zestawu Pico 4 w USA została odwołana w ostatniej chwili, czego powodem, według doniesień amerykańskich mediów, było przesłuchanie macierzystej firmy Pico, ByteDance, twórcy TikToka. Tej ostatniej grozi w USA zakaz używania. Władze podejrzewają bowiem firmę o udostępnianie danych użytkowników chińskiemu rządowi i wykorzystywanie platformy do celów propagandowych.

Znak towarowy w politycznej matni

Grecja chce powstrzymać Turcję przed używaniem znaku towarowego „TurkAegean”. Słynące ze starożytnych zabytków państwo zatrudniło kancelarię prawną, aby uniemożliwić swojemu tureckiemu sąsiadowi uzyskanie znaku towarowego na kampanię turystyczną „TurkAegean”, która została stworzona w celu zwabienia turystów z rynku Unii Europejskiej i USA na południowo-zachodnie wybrzeża kraju.

 

Ateny postrzegają tę kampanię jako próbę wpłynięcia na poglądy mieszkańców USA i UE dotyczące roszczeń Turcji na Morzu Egejskim w sposób, który mógłby wprowadzać w błąd. Grecja uznała za zachęcające, że Urząd ds. Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych zażądał w lutym tego roku dodatkowych informacji, jednocześnie wstrzymując proces rejestracji znaku towarowego. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę toczący się spór, wydanie ostatecznej decyzji w tym zakresie jest mało prawdopodobne przed 2025 r. Kampania reklamowa może się więc do tego czasu nieco przeterminować.

Co ciekawe, Turcja posiada już jeden taki sam zarejestrowany znak towarowy. Jest to unijny znak zarejestrowany w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej w lipcu ubiegłego roku. Obecnie toczy się jednak względem tego oznaczenia postępowanie unieważnieniowe.

Mając na uwadze długotrwałe spory między Ankarą a Atenami, niektórzy greccy analitycy i politycy uznali kampanię reklamową tureckiego Ministerstwa Turystyki za działanie polityczne. Jednocześnie Turcja twierdzi, że ma na celu uczynienie Morza Egejskiego – na którym kraj ma linię brzegową o długości ponad 2800 kilometrów – bardziej atrakcyjnym dla turystów przybywających do kraju, tak samo jak dla tych odwiedzających Grecję. Kampania promocyjna TurkAegean koncentruje się na regionach o bogatej historii i słynnych plażach, z których prawie 250 ma certyfikat Błękitnej Flagi.

Morze Egejskie od dawna znajduje się w centrum sporów o suwerenność terytorialną tych dwóch krajów. Siły zbrojne obu państwa od lat oskarżają się też o wzajemne naruszanie granic powietrznych, lądowych i wodnych.