Śmierdzący znak towarowy

Na chińskim rynku należy uważać nie tylko na znaki towarowe konkurentów, ale też na to, co podoba się lub nie państwu. Znak towarowy należący do tamtejszej restauracji został unieważniony z powodu „wyszydzania” chińskiej drużyny piłkarskiej.

 

Znak towarowy popularnej restauracji podającej potrawę stinky tofu w Pekinie, będący połączeniem dwóch znaków, które dosłownie czytane są jako „policzek” (rozumiany jako uderzenie) i „noga”, został unieważniony przez sąd z powodu potencjalnego „wyszydzania” reprezentacji Chin w piłce nożnej.

Sąd stwierdził, że używanie znaku towarowego do oznaczania specyficznej potrawy, jaką jest stinky tofu (fermentowane tofu o nieciekawym zapachu) może uwłaczać i satyryzować narodową drużynę piłkarską Chin i może z łatwością mieć negatywny wpływ na renomę drużyny. W myśl wyroku, dwa znaki chińskiego alfabetu tworzące znak towarowy mają taką samą wymowę jak „narodowa piłka nożna”, a znaczenie pierwszego znaku, czyli „policzek, uderzenie”, obejmuje elementy przemocy.

Problem może wynikać z tego, że chińscy internauci często wyśmiewają graczy narodowej drużyny piłkarskiej Chin jako mających „śmierdzące stopy”. Dzieje się tak za każdym razem, gdy drużyna przegrywa mecz.

Spór prawny o „śmierdzący” znak towarowy trwa od trzech lat. Właściciel restauracji powiedział, że znak towarowy nie miał na celu oczerniania drużyny piłkarskiej. Poparcie dla restauracji wyrazili chińscy internauci, rozpoczynając kolejną falę drwin z narodowej drużyny piłkarskiej. Napisali w mediach społecznościowych, że „śmierdzące” tofu przynajmniej smakuje dobrze, mimo że jest śmierdzące, podczas gdy narodowa drużyna piłkarska tylko śmierdzi.

Gra słów przed sądem

Pod koniec maja 2021 r. brytyjski sąd stanął po stronie Nike w toczącej się sprawie o znak towarowy z firmą Puma, która toczy się wokół prób zarejestrowania słowa „Footware” jako znaku towarowego do użytku dla sprzętu komputerowego, urządzeń elektronicznych i oprogramowania komputerowego.

 

Po niekorzystnym wyniku sprawy przed Urzędem ds. Własności Intelektualnej Zjednoczonego Królestwa we wrześniu 2020 r., kiedy to Urząd oddalił sprzeciw Pumy wobec rejestracji znaku zgłoszonego przez Nike, Puma złożyła odwołanie do sądu, argumentując, że rejestracji należy zakazać, ponieważ jest to termin wprowadzający w błąd, a nie wskazanie źródła pochodzenia towarów i usług wymienionych w zgłoszeniu.

Sąd rozpatrujący odwołanie orzekł, że  słowo „footware” (połączenie słów „footwear” – obuwie i „software” – oprogramowanie) nie jest terminem opisowym dla wskazanych w zgłoszeniu towarów i usług, na co powoływała się Puma. Odnosząc się do argumentu Pumy, że ​​znak „footware” zgłoszony przez Nike byłby postrzegany po prostu jako błędna pisownia słowa „footwear”, sąd stwierdził, że nawet w przypadku poprawnej pisowni tego słowa „footwear” nadal nie opisuje żadnego ze wskazanych towarów i usług.

Puma może się jeszcze odwołać od wyroku, ponieważ nie jest on prawomocny.

Tym razem również sprawdza się jak widać zasada, że w przypadku znaków towarowych kto pierwszy wpadnie na chwytliwy znak, ten lepszy – i może objąć go rejestracją. Konkurenci mogą wówczas już tylko zazdrościć, ewentualnie wnieść sprzeciw.

Znak kolonializmu

Brytyjska marka odzieżowa Timbuktu została oskarżona o kulturowe przywłaszczenie ze względu na rejestrację znaku towarowego „Yoruba”.

 

Timbuktu, marka odzieży outdoorowej z Anglii, zgłosiła do ochrony znak towarowy „Yoruba” w 2015 r. w brytyjskim Urzędzie ds. Własności Intelektualnej. Sprawa rejestracji oznaczenia eksplodowała jednak medialnie dopiero w maju 2021 r., kiedy to  właścicielka CultureTree, afrykańskiego centrum kultury w Londynie, napisała w mediach społecznościowych, że ​​próbowała zarejestrować znak towarowy „Yoruba Stars” i napotkała na przeszkodę ze względu na podobieństwo do wyrażenia zarejestrowanego przez Timbuktu.

Lud Joruba tworzy jedną z największych grup etnicznych w zachodniej Afryce i stanowi około jednej szóstej populacji Nigerii.

Założycielka CultureTree, Gbemisola Isimi stwierdziła, że firmie niesłusznie pozwolono na zastrzeżenie znaku towarowego „Yoruba”, nazwy plemienia i języka milionów ludzi. Co więcej, firma Timbuktu sprzeciwiła się jej próbom zarejestrowania znaku towarowego.

Isimi, której ośrodek uczy młodych ludzi mówienia w języku ludu Joruba, oskarżyła Timbuktu o próbę przypisania sobie wyłącznej własności prawa należącego do ludzi z innego kontynentu. Z doniesień prasowych wiadomo, że spółka Timbuktu wycofała swój sprzeciw wobec zgłoszenia znaku towarowego „Yoruba Stars”.

Praktyka używania znaków towarowych odnoszących się do określonych kultur, języków i lokalizacji geograficznych jest szeroko rozpowszechniona, a Timbuktu nie jest pierwszą firmą, która zarejestrowała jako znak towarowy termin tego rodzaju. Wątek CultureTree wywołał jednak w mediach społecznościowych debatę na temat nostalgii za kolonializmem w brytyjskim biznesie oraz na temat tego, czy firmy powinny używać nazw mniejszości etnicznych do promowania swoich produktów.

Prawa autorskie nie dla idiotów

Banksy przegrał właśnie drugą sprawę dotyczącą znaku towarowego, tym razem w związku ze słynnym graffiti z małpą. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zarzucił też brytyjskiemu artyście próbę wprowadzenia EUIPO w błąd.

 

Jeden z najbardziej znanych twórców graffiti na świecie, Banksy, stworzył mural z małpą na zamówienie klubu nocnego w Brighton w Wielkiej Brytanii w 2002 r. Mural przedstawiał małpę z zawieszoną na szyi tabliczką z napisem: „Śmiejcie się teraz, ale pewnego dnia to my będziemy rządzić”. Od tego czasu obraz stał się podstawą niezliczonych dzieł sztuki, w tym jednego, które zostało sprzedane w domu aukcyjnym Christie’s w Nowym Jorku za 2,1 miliona dolarów.

Pest Control, spółka, która potwierdza autentyczność dzieł Banksy’ego na rynku od 2008 r., dokonała zgłoszenia graffiti z małpą jako unijnego znaku towarowego w listopadzie 2018 r. Znak został zarejestrowany w czerwcu 2019 r. Jednak w listopadzie 2019 r. firma Full Color Black złożyła wniosek o unieważnienie znaku towarowego twierdząc, że został on zgłoszony w złej wierze i nie posiada charakteru odróżniającego.

Decyzją z maja 2021 r. EUIPO unieważniło znak w całości. Zdaniem pełnomocnika reprezentującego Full Color Black Banksy’emu nie pomogły działania prowadzone podczas sporu o mural „Miotacz Kwiatów”, podczas którego Banksy otworzył sklep pod nazwą Produkt Krajowy Brutto. Banksy wypełnił sklep, który w rzeczywistości nigdy nie został otwarty, artykułami z wykazu towarów znaku towarowego przedstawiającego „Miotacza Kwiatów”.

Przyniosło to jednak odwrotny skutek niż zamierzony. EUIPO uznało, że rejestracje znaków Banksy’ego nie były przeznaczone do wykorzystywania w obrocie oraz że artysta zastosował pozorne wysiłki, aby spróbować wprowadzić EUIPO w błąd, że ma on zamiar używania oznaczenia w charakterze znaku towarowego.

W swojej książce „Wall and Piece” Banksy stwierdził, że „prawa autorskie są dla przegranych”, sugerując, że wszystko, co jest publicznie przedstawione, może być swobodnie wykorzystywane przez wszystkich i bez pozwolenia. W ostatnim postępowaniu przed EUIPO najwyraźniej zmienił zdanie. Artysta wskazał w piśmie, że stworzenie dzieła sztuki w miejscu publicznym nie pozbawia go automatycznie praw autorskich. Okazuje się, że dobrze jednak mieć prawa autorskie i znaki towarowe.

Zbroja niezgody

Artyści z Montrealu pozwali studio Marvel za naruszenie praw autorskich. Założyciele Horizon Comics Productions, Ben i Raymond Lai, wskazują, że zbroja noszona przez Iron Mana w filmie Marvela „Avengers: Infinity War” z 2018 r. jest zbyt podobna do stroju Maxwella, postaci, którą stworzyli na potrzeby serii komiksów „Radix” na początku lat 2000.

 

Okazuje się, że nie jest to pierwsza odsłona sporu pomiędzy Horizon Comics Productions i Marvelem. Bracia pozwali Marvel Entertainment i właściciela spółki, The Walt Disney Company, już w 2013 r. Twierdzili wówczas, że strój, który Iron Man nosił na plakacie do filmu „Iron Man 3”, za bardzo przypominał kostium innej postaci z „Radix”, Caliban. Bracia przegrali jednak tę prawną bitwę. Teraz mówią, że Marvel ponownie skopiował ich projekty. Zarzuty dotyczą tym razem nowych kostiumów użytych w różnych filmach Marvela.

Artyści wskazują w pozwie, że rzekome podobieństwa między ich pracą a postaciami z Marvela powodują, że kiedy prezentują oni publicznie swoje prace, ludzie często myślą, że to oni skopiowali pomysły Marvela. Bracia założyli firmę produkującą komiksy w 1995 r. W latach 2001 i 2002 wydali trzytomową serię komiksów pt. „Radix”. Około marca 2002 r. redaktor naczelny Marvela, Chester Bror Cebulski, zwrócił się do braci Lai w celu nawiązaniu współpracy, aby nabyć ich unikalne i bardzo futurystyczne projekty – ale zgodnie z pozwem odrzucili ofertę.

W pozwie stwierdzono też, że mniej więcej w tym samym czasie Massachusetts Institute of Technology skopiował ilustracje z serii „Radix”, aby otrzymać grant badawczy w wysokości 50 milionów dolarów. MIT jednak publicznie przeprosił braci Lai, uznając nieautoryzowane wykorzystanie ich zdjęć. Firma dwóch braci zyskała rozgłos dzięki kontrowersjom związanym z MIT, a Marvel ponownie się z nią skontaktował. We wrześniu 2002 r. bracia zgodzili się dołączyć do nowego zespołu twórczego i pracowali przy komiksach „Thor” i „X-Men”.

Bracia wskazują, że Marvel i Disney celowo tworzą kostiumy, które przypominają ich postać Radixa, przy czym, również ze względu na wcześniejszą współpracę, takie zachowanie jest złośliwe i wysoce naganne.