Nie-sportowa walka

Kandyjska firma Arc’teryx stara się zablokować rejestrację znaku towarowego „Adidas TERREX”.

Na początku tego roku właściciel sieci Arc’teryx, firma Amer Sports Canada Inc., złożył pozew dotyczący znaku towarowego przeciwko kanadyjskiej spółce zależnej Adidas w związku z prowadzeniem sklepów detalicznych pod marką „Terrex” niemieckiego giganta odzieży sportowej. Amer Sports Canada zamierza zablokować też złożony przez spółkę Adidas w USA wniosek o rejestrację słownego znaku towarowego „TERREX” do używania w związku ze świadczeniem usług sklepów detalicznych obejmujących odzież i obuwie, podnosząc, że istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia konsumentów w błąd przez ten znak towarowy co do źródła pochodzenia opatrzonych nim usług.

W sprzeciwie właściciel znaku Arc’teryx twierdzi, że Adidas chce używać znaku towarowego, który jest zasadniczo podobny do oznaczenia „Arc’teryx”. Kanadyjski producent odzieży outdoorowej argumentuje, że plany Adidasa dotyczące oferowania podobnych towarów pod podobną nazwą mogą wywołać – a właściwie już wywołały – wprowadzenie w błąd konsumentów.

Arc’teryx twierdzi, że konsumenci prawdopodobnie uwierzą, że obie firmy są powiązane, ponieważ wymowa słowa „TERREX” jest identyczna z wymową liter „TERYX” w znaku „ARC’TERYX”, a jednocześnie Adidas zamierza używać znaku dla takich samych towarów i usług jak te chronione dla znaku „Arc’teryx”, w tym w odzieży, obuwia i sprzętu przeznaczonego do użytku w terenie. Kanadyjska firma wskazuje, że istnieją już dowody rzeczywistego wprowadzenia konsumentów w błąd w sąsiedniej jurysdykcji, Kanadzie, gdzie Adidas zaczął używać nazwy „TERREX” w związku z usługami sklepów detalicznych. Co więcej, Adidas otworzył swój pierwszy sklep detaliczny TERREX na tej samej ulicy, cztery budynki dalej od sklepu detalicznego ARC’TERYX w Vancouver, co stało się przyczyną wniesienia pozwu o naruszenie znaku towarowego.

 

„LV” tylko dla domu mody?

Mała brytyjska rodzinna firma ogrodnicza została wplątana w spór o znak towarowy z gigantem mody Louis Vuitton.

 

Prężnie rozwijająca się brytyjska firma rodzinna, która wytwarza ręcznie robione produkty ogrodnicze, została pozwana do sądu przez międzynarodowego giganta mody Louis Vuitton w sporze o znak towarowy dotyczący używania przez firmę inicjałów „L V”.

Firma LV Bespoke z siedzibą w Norfolk została założona przez Lawrence’a i Victorię Osborne po zamknięciu ich działalności budowlanej podczas pandemii COVID-19. Małżeństwo sprzedaje rośliny oraz różne ręcznie robione artykuły do ​​domu i ogrodu. Dom mody, który jest właścicielem kultowego znaku towarowego „LV”, sprzeciwia się wnioskowi LV Bespoke o zarejestrowanie ich nazwy jako znaku towarowego w Wielkiej Brytanii.

Louis Vuitton twierdzi, że ma nadrzędne prawa do używania inicjałów „LV”, ze względu na wcześniej zarejestrowane znaki towarowe, które do tego cieszą się renomą. Dom mody twierdzi, że użycie przez brytyjską firmę spornych inicjałów dałoby LV Bespoke nieuczciwą przewagę, ponieważ opinia publiczna kojarzyłaby je właśnie z luksusowym domem mody. Modowy gigant twierdzi też, że używanie przez inny podmiot inicjałów „LV” może osłabić charakter odróżniający jego wcześniejszych znaków.

Państwo Osborne argumentują, że Louis Vuitton nie może rościć sobie wyłącznych praw do liter „L” i „V”. Decyzja w postępowaniu sprzeciwowym może zostać wydana jeszcze w tym roku.

Brytyjska para założyła firmę ogrodniczą w 2020 r. po tym, jak blokady i opóźnienia spowodowane przez pandemię COVID-19 wpłynęły na konieczność wstrzymania prowadzonej przez małżeństwo wcześniej działalności budowlanej i wynajmu wakacyjnego. Po początkowym sukcesie 18 miesięcy temu właściciele rodzinnej firmy złożyli wniosek o rejestrację znaku towarowego swojego oznaczenia.

Jabłko nie dla każdego?

Gigant technologiczny Apple usiłuje zmonopolizować w Szwajcarii na swoją rzecz wizerunek jabłka oraz innych owoców.

 

Czerwone jabłko z białym krzyżem to symbol Fruit Union Suisse, najstarszej i największej organizacji hodowców owoców w Szwajcarii już od 111 lat. Jest to po prostu szwajcarska flaga narodowa nałożona na ten popularny owoc. Teraz stowarzyszenie obawia się, że będzie musiało zmienić swoje logo, ponieważ firma Apple próbuje uzyskać prawa własności intelektualnej do wizerunków jabłek i innych owoców, i nie chodzi wcale jedynie o nadgryziony owoc z logotypu Apple.

Chociaż sprawa wprawiła szwajcarskich sadowników w zakłopotanie, jest to część globalnego trendu. Apple złożyło podobne wnioski do dziesiątek organów zajmujących się własnością intelektualną na całym świecie, choć z różnym skutkiem. Rejestracji oryginalnym znakom towarowym Apple udzieliły urzędy m. in. w Japonii, Turcji, Izraelu i Armenii.

W ciągu ostatnich kilku lat Apple brało się również za inne owoce – chciało walczyć między innymi z twórcami aplikacji do przygotowywania posiłków z logo gruszki, piosenkarzem i autorem tekstów o imieniu Frankie Pineapple, producentami artykułów piśmiennych z jabłkiem w logo, jak również stoczyło trwającą wiele lat bitwę z wytwórnią muzyczną Beatlesów, Apple Corps, która została ostatecznie zakończona w 2007 r.

Apple to jedna z firm bardzo szeroko walczących o swoje – prawdziwe lub domniemane – prawa własności intelektualnej. W latach 2019-2021 Apple złożyło więcej sprzeciwów dotyczących znaków towarowych niż Microsoft, Facebook, Amazon i Google razem wzięte. Ze Szwajcarią Apple ma jednak dotychczas raczej negatywne doświadczenia – w 2012 r. spółka zapłaciła Szwajcarskim Kolejom Federalnym 21 milionów dolarów za skopiowanie projektu szwajcarskiego zegara kolejowego.

Rosja przejmuje liberalne radio

Rosyjski państwowy gigant medialny złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego zakazanego liberalnego radia. Agencja informacyjna Rossiya Segodnya złożyła wniosek o zarejestrowanie znaku towarowego „Echo Moskwy”, które to oznaczenie należy do liberalnej stacji radiowej, której działalność została zakazana po inwazji Rosji na Ukrainę.

 

Radio Sputnik, jeden z kilku produktów Rossija Segodnya, przejęło częstotliwości FM Echa Moskwy po tym, jak to ostatnie zostało zdjęte z anteny na początku marca 2022 r. za rozpowszechnianie „fałszywych informacji” o rosyjskiej armii. Wpis w internetowej bazie Rospatent, rosyjskiego urzędu własności intelektualnej, informuje, że zlecono formalne badanie, czy przyznać Rossiji Segodnyi prawa do korzystania z czarno-biało-czerwonego logo Echa Moskwy.

Agencja Rossiya Segodnya twierdzi, że złożyła wniosek o rejestrację znaku „Echo Moskwy” w związku z wygaśnięciem oryginalnej rejestracji tego znaku towarowego. Słowny znak towarowy nazwy „Echo Moskwy”  wygasł 14 lipca br., a znak słowno-graficzny wygasa już 20 sierpnia.

Były redaktor naczelny Echa Moskwy, Aleksiej Wieniediktow, porównał działania Rossiji Siegodnej do przepisywania na nowo podręczników historii. Jego zdaniem, Echo Moskwy jest częścią historii współczesnej Rosji, a rosyjskie władze pozbawiają ludzi tym sposobem symboli, nadziei i pamięci.

Radio Echo Moskwy stało się drogowskazem dla rosyjskich demokratów i liberałów od czasu jego powstania w 1990 r., kiedy to upadał Związek Radziecki. Stacja została zdjęta z anteny tylko raz – podczas komunistycznego zamachu stanu w 1991 r. Radio przetrwało nawet wtedy, gdy Rosja przeszła ostry autorytarny zwrot. Należąca do ramienia medialnego gazowego giganta Gazpromu stacja zachowywała delikatną równowagę między relatywną wolnością i brakiem cenzury, a jednocześnie utrzymywała powiązania z Kremlem.

 

OpenAI z kolejnym pozwem

Twórcy ChatGPT mogą niedługo utonąć w skierowanych przeciwko nim sprawom sądowym. Do grona osób pozywających OpenAI dołączyła właśnie komiczka Sarah Silverman, która zarzuca spółkom OpenAI i Meta naruszenie praw autorskich

 

Komiczka dołączyła do dwóch trwających już procesów sądowych, w których oskarża się obie firmy o trenowanie ich modeli sztucznej inteligencji przy użyciu utworów chronionych prawem autorskim bez pozwolenia twórców. Sarah Silverman twierdzi, że pozwana spółka naruszyła prawa do jej utworów, w tym do autobiograficznej książki „The Bedwetter”, w celu szkolenia swoich programów sztucznej inteligencji.

Pozwy zbiorowe, w których komiczka dołączyła do autorów Christophera Goldena i Richarda Kadreya wskazują, że spółka OpenAI wykonała kopie dzieł poszczególnych autorów bez ich wiedzy i zgody, tworząc nielegalną internetową „bibliotekę cieni”, która zawiera teksty tysięcy książek.

Pozew przeciwko Meta powołuje się natomiast na własny artykuł badawczy firmy na temat LLaMA, wielkojęzykowego modelu używanego do szkolenia chatbotów. Zgodnie z artykułem opublikowanym w lutym tego roku, część danych szkoleniowych Meta również pochodzi z bibliotek cieni.

Mniej wiadomo o źródle zestawów danych szkoleniowych dla programu ChatGPT firmy OpenAI. Jednak w pozwie stwierdzono, że generowanie przez ChatGPT streszczeń prac powodów jest możliwe tylko wtedy, gdy ChatGPT został przeszkolony w zakresie dzieł chronionych prawem autorskim pisarzy, którzy wszczęli postępowanie.

Powodowie domagają się odszkodowania i zadośćuczynienia. Roszczenia obejmują też zmiany w programach LLaMA i ChatGPT.

Takie procesy sądowe należą do rosnącej liczby działań prawnych, które mogą określić granice tego, w jaki sposób sztuczna inteligencja się uczy i jaką rolę odgrywają prawa autorskie w materiale używanym przez algorytmy do uczenia zbiorów danych.